Polityka klimatyczna jest jak program Apollo. Dlaczego?

Od pewnego czasu patrzę na politykę klimatyczną tak, jak na program Apollo. Dlaczego? Otóż, jak się okazuje, te dwa przedsięwzięcia mają ze sobą bardzo dużo wspólnego.
Zarówno program Apollo, jak i polityka klimatyczna mają jeden najbardziej medialny cel oraz szereg innych, stojących niejako w cieniu, a nie mniej ważnych. Mało tego, przy dokładniejszej analizie widać wyraźnie, że te pozostałe cele będą osiągane znacznie szybciej niż cel główny. Warto rozebrać to na czynniki pierwsze.
For all mankind
Oficjalnie, najważniejszym celem programu Apollo był załogowy lot na Księżyc i z powrotem. Ale w tzw. międzyczasie Amerykanom udało się dzięki temu przedsięwzięciu osiągnąć ogromne korzyści gospodarcze i strategiczne.
USA w ramach programu Apollo opracowały ok. 2000 rozmaitych patentów (m. in. w mikroelektronice, materiałach, telekomunikacji), które szybko przetransferowano do obiegu cywilnego, a każdy dolar zainwestowany w program kosmiczny zwrócił się w formie od 5-8 dolarów dla całej gospodarki.
Równolegle Amerykanie udoskonalili technologię rakiet międzykontynentalnych, co miało kluczowe znaczenie w latach 60., kiedy III Wojna Światowa wisiała na włosku – to był przecież czas np. kryzysu kubańskiego.
Można jeszcze długo mówić o korzyściach politycznych, naukowych i kulturowych, które do dziś są widoczną spuścizną amerykańskich misji księżycowych.
Wielki mały krok
I bardzo podobnie jest z polityką klimatyczną. Oficjalnie – celem tego przedsięwzięcia jest wyhamowanie zmiany klimatu. Ale niezmiernie istotne jest to, co robi się w międzyczasie – chodzi właśnie o wszystkie przewagi konkurencyjne, technologiczne i strategiczne, jakie można osiągnąć.
Warto zobaczyć, jak wyglądają te korzyści po stronie Unii Europejskiej. Dzięki polityce klimatycznej emisje UE w 2025 r. były niższe o 37% niż w 1990 r. (łącznie z konsumpcyjnymi), przy czym PKB było wyższe o 71%. Osiągnięcie tego celu umożliwiło równolegle np. zaoszczędzenie ok. 100 mld euro tylko w latach kryzysu energetycznego 2021-2023 na poziomie konsumenckim dzięki rozwojowi samych tylko mocy wiatrowych i słonecznych.
W segmencie environmental economy w UE łącznie pracuje ok. 6 mln zatrudnionych (z czego 1 mln w sektorze OZE), wartość generowana przez sektor to ok. 0,5 bln euro. Dzięki własnej produkcji mamy prawie neutralne saldo importowe w zakresie czystych technologii – np. w 2024 r. co miesiąc eksportowaliśmy technologie bezemisyjne o wartości od 5-6 mld euro importując technologie bezemisyjne o wartości niecałych 6 mld euro.
Trzeba też wziąć pod uwagę oszczędności: gdyby nie dekarbonizacja, to obecne zapotrzebowanie importowe UE na gaz byłoby o ok. 100 mld metrów sześciennych większe niż jest. W kryzysowym roku 2022 przekładałoby się to na konieczność wydania dodatkowych ok. 80 mld euro na import, w całkiem już spokojnym cenowo roku 2025 – ok. 30 mld euro.
Prezydent Kennedy inicjując program Apollo mówił, że „robimy to nie dlatego, że jest to proste, ale dlatego, że jest to trudne” oraz, że lot na Księżyc „nauczy nas efektywnego wykorzystywania zasobów.” To również można zaaplikować do polityki klimatycznej.
O tym wszystkim mówiłem na konferencji zorganizowanej przez Grupę Unimot w Gdańsku.