Czy transformacja może być sprawiedliwa? Z marszałkinią Biejat na SGH

Czy transformacja energetyczna w ogóle może być sprawiedliwa? Jak się okazuje: tak. I paradoksalnie, to nie pieniądze są tutaj problemem.
Na początku tygodnia prowadziłem na SGH panel konferencji Mission Possible o sprawiedliwej transformacji z udziałem m. in. pani marszałkini Biejat. Wśród widzów zadających pytania do prelegentów był pan ze związków zawodowych jednej z firm chemicznych w Polsce i poruszył temat, który pokazuje, że problemem transformacji w Polsce nie są pieniądze.

Na wstępie powiedział on, że jego zakład został „zahibernowany” ze względu na ceny gazu i konkurencję z Turcji. Dodał jednak, że nie jest przeciwko transformacji, rozumie jej sens, ale zapytał, czy w ramach wsparcia dla podmiotów prywatnych chcących dostosować się do zmian inwestycjami, nie można byłoby utworzyć funduszu wsparcia finansowanego np. z dochodów z ETS, o budżecie ok. 10 mld złotych.
I przypomniało mi się wtedy, że w 2022 r. przetransferowaliśmy 11,5 mld zł zarobione na ETS przez fundusz covidowy na wsparcie zakupów węgla. A np. dużą część środków z KPO wydaliśmy bez poważnego planu wzmacniania odporności gospodarki na kryzysy.
W polskiej transformacji pieniądze często nie są problemem. Jest nim jakość zarządzania zmianą.