Nie będzie oliwek i pomarańczy. Zmiana klimatu będzie za to słono kosztować

Wielu polityków – pół żartem, pół serio – mówiło, że zmiana klimatu przyniesie Polsce gaje pomarańczowe i ogrody oliwne. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Globalne ocieplenie niesie potężne straty gospodarcze, które widać już dziś.
Gwałtowne globalne ocieplenie, postępujące już w tempie 0,35 st. Celsjusza na dekadę, to zjawisko dewastujące światową gospodarkę. I żeby to dostrzec wystarczy spojrzeć na skutki czterech falach upałów, jakie nawiedziły Europę w samym 2026 roku.
W dotkniętej suszą Wlk. Brytanii zbiory zbóż będą najprawdopodobniej najgorsze od rozpoczęcia nowoczesnych pomiarów, czyli od 1984 roku, a uprawiający je rolnicy stracą ok. 390 mln funtów, czyli 0,5 mld dolarów. Brytyjczycy będą więc importować, co zwiększy presję na ceny produktów spożywczych. Czyli: jedzenie będzie droższe.
W Hiszpanii sama akcja gaszenia pożarów kosztowała sumę odpowiadającą 0,2% tamtejszego PKB. Te pieniądze nie pójdą więc na rozwój, tylko na walkę z rekordowo potężnymi pożarami. A do tego trzeba doliczyć straty.
Na Węgrzech ok. 900 przedsiębiorstw ograniczyło pobór energii (a więc i produkcję), żeby oszczędzać energię, bo susza zakłóciła funkcjonowanie elektrowni jądrowej Paks, która daje Węgrom 50% prądu. To odbije się na tamtejszej gospodarce.
W Rumunii z podobnego powodu – czyli problemów z chłodzeniem elektrowni jądrowej Cernavoda – stanęły fabryki Forda i Dacii. Nie będą działać do połowy sierpnia. Tamtejszy rząd rząd musiał przeznaczyć ogromne środki na interwencyjne prace hydrologiczne.
Niski poziom wód na Dunaju paraliżuje też transport płodów rolnych, podnosząc ich ceny.
W Niemczech transport towarów po Renie jest ok. 3 razy droższy niż normalnie, bo poziom wody w rzece spadł do rekordowo niskich poziomów. Wpływa to m. in. na ceny paliw na rynku niemieckim, co podnosi też ceny w Polsce.
Niski poziom Renu wpływa też na możliwości eksportowe Europy. Obrót towarami w porcie w Rotterdamie, leżącym u ujścia tej rzeki, spadł w lipcu o 10% względem miesięcznej normy.
W całej Unii Europejskiej prognozy plonów dla upraw ozimych zostały już teraz obniżone o 1-4%, co oznacza, że przewidywane łączne zbiory zbóż będą co najmniej o 1% niższe od średniej z ostatnich pięciu lat.
Tylko w czasie czerwcowej fali upałów w Unii Europejskiej odnotowano 10 000 nadmiarowych zgonów. W niektórych krajach (np. we Francji) statystyki przyjęć do szpitali były zbliżone do tych, które obserwowano podczas pandemii.
Według danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa susze objęły aż 65% polskich gmin. Jeden dzień fali upałów oznacza nad Wisłą straty przekraczające 100 mln zł.