Między rewolucją a korektą. KE pokazała pomysł reformy ETS

Komisja Europejska zaprezentowała swój pomysł na reformę systemu handlu emisjami (ETS). Projekt jest dość daleko idący jak na Brukselę, ale skromniejszy niż liczono w niektórych państwach członkowskich – w tym w Polsce.
Reforma unijnego systemu handlu emisjami była jednym z głównych tematów dyskusji o polityce klimatycznej UE w 2026 roku. Zwłaszcza w Polsce temat nabrzmiał do niebagatelnych rozmiarów – pojawiały się pomysły ustanowienia tzw. capu cenowego na uprawnienia do emisji, wyłączenia niektórych jednostek wytwórczych spod rygorów ETS, a nawet zawieszania systemu. Finalna propozycja KE nie idzie aż tak daleko – ale wciąż jest bardzo poważną korektą systemu. Oto jej najważniejsze elementy:
Łagodniejszy współczynnik redukcji (3,7% w w latach 2031-2035 i 1,7% od 2036 r.), czyli próba okiełznania możliwego wzrostu cen uprawnień po 2030 r. Współczynnik redukcji ogranicza co roku pulę dostępnych uprawnień – obecnie o 4,3% z perspektywą wzrostu do 4,4% od roku 2028. KE chce zatem wyhamować maszynkę ograniczającą dostępność uprawnień, zostawiając więcej w obiegu.
Obniżenie wskaźnika zasilania Rezerwy Stabilności Rynkowej z 24 do 12% – chodzi tu o liczbę uprawnień przekazywanych do tzw. Rezerwy, czyli mechanizmu stworzonego w czasach, gdy ceny uprawnień do emisji były bardzo niskie, bo było ich na rynku bardzo dużo. Jest to kolejny krok na rzecz wyhamowania wzrostów cen emisji.
Warunkowy przydział darmowych uprawień do emisji – przedsiębiorstwa mogą dostawać darmowe uprawnienia jako „nagrodę” za inwestycje w dekarbonizację, przy czym większość darmowych uprawnień (80%) będzie przyznawana po zaprezentowaniu planów inwestycyjnych danych firm a reszta (20%) po sfinalizowaniu.
Mechanizmy solidarnościowe – czyli utrzymanie Funduszu Modernizacyjnego (którego Polska jest największym beneficjentem) do 2040 r., redystrybucja 10% przychodów aukcyjnych do 16 państw o niższych dochodach i mechanizm Investment Booster, czyli udział 12 państw o najniższych dochodach w specjalnie wydzielonej puli 400 mln uprawnień do emisji w zależności od emisyjności przemysłowej.
Tak więc nie jest to może całkowita rewolucja w ETS, ale na pewno jest to spora korekta, mająca na celu z jednej strony: ograniczenie cen uprawnień, a z drugiej: napędzenie inwestycji dekarbonizacyjnych.