Skąd się biorą ceny paliw? I dlaczego są tak wysokie?

Na pylonach można zobaczyć ceny paliw przekraczające 8 złotych za litr. Ale skąd się one wzięły? Odpowiedź – jak się okazuje – jest inna od tej, którą zazwyczaj podają politycy.
Wysokie ceny paliw stają się tematem ogólnokrajowej dyskusji – i jak zwykle bywa przy takich okazjach, są też obiektem rozmaitych manipulacji, niedomówień i przeinaczeń. Tymczasem niewiele trzeba, by dobrze zrozumieć, skąd biorą się wahania i wysokość wyceny benzyny czy oleju napędowego. Temat ten został wyjaśniony w najnowszym odcinku podcastu Elektryfikacja:
Warto jednak wykorzystać obecny kryzys paliwowy, by przypomnieć, że w całej transformacji energetycznej nie chodzi tylko o to, by ratować klimat, ale także (a może: przede wszystkim?), by ratować gospodarkę. Pokazują to dokładnie poniższe dane.
Miliard w rozumie
Polska importuje 97% zużywanej ropy naftowej – i to się nie zmieni, bo żadnych nowych, przepastnych złóż ropy naftowej na polskiej ziemi się nie znajdzie. Wartość importu tej ropy to ponad połowa ogólnej wartości importowanych nad Wisłę kopalin. W samym 2024 r. Polacy zapłacili za ten import 60 mld złotych, czyli jedną trzecią tego, ile kosztować ma pierwsza elektrownia jądrowa. Ok. połowa z tych 60 miliardów trafiła do Arabii Saudyjskiej, głównego dostawcy ropy do Polski.
Oczywiście poza ropą polskie spółki importują też jej produkty, czyli paliwa. Zaokrąglając: z zewnątrz pochodzi ok. 1/3 benzyny i oleju napędowego zużywanych w polskiej gospodarce. Import ten kosztuje kolejne 20 mld złotych. Wychodzi zatem ok. 80 mld złotych, które Polska wysyła za granicę, żeby zasilić swój sektor naftowy i paliwowy.
Ale to nie wszystko – do tego wyliczenia dodać należy zmienność cen. Jeszcze pół roku temu na polskich stacjach paliw za litr benzyny 95 płaciło się 5,59 zł (to dane za ostatni tydzień stycznia). Obecnie płaci się za nią o 2 zł więcej. Dlaczego? To zostało wyjaśnione szczegółowo wyżej, trzeba natomiast podkreślić, że drożejące paliwa to prosta droga do inflacji – a więc do podatku od posiadania pieniądza.
Dobre, bo polskie
Wystarczy zatem zerknąć sobie na te liczby i zastanowić się, czy naprawdę w interesie Polski leży głębokie okopywanie się przy paliwach kopalnych oraz walka z szybkim przechodzeniem na bezemisyjność. Jak to zostało wskazane wyżej: nowych złóż ropy w Polsce się nie odkryje, nowych rafinerii również się nie zbuduje. Ale można stworzyć polskie fabryki samochodów elektrycznych, polskie źródła prądu i polskie punkty ładowania oraz magazyny energii. A nawet jeśli trzeba byłoby ściągać jakieś komponenty do tego wszystkiego, to jednak zaimportowana bateria zostaje w gospodarce i można jej używać, a z czasem zrecyklingować i wyprodukować od nowa. Natomiast zaimportowany litr paliwa zostaje spalony – i znika bezpowrotnie.
Gdyby dzięki elektryfikacji udało się Polakom obniżyć sam import ropy i paliw o zaledwie 10%, to w gospodarce zostaje im 8 mld zł. To 3 razy więcej niż budżet wszystkich polskich służb specjalnych razem wziętych, a przecież to tylko ropa i paliwa. Bowiem patrząc kumulatywnie na wszystkie polskie importowane surowce energetyczne, to zdarzają się lata, gdy koszt tego importu potrafi sięgnąć 250 mld złotych. To jest jedna czwarta budżetu polskiego państwa.